„Ja jestem Żyd z „Wesela”

Zacznijmy od „Wesela” – dramatu, który w dziejach naszej narodowej literatury odegrał rolę wybitną i stanowi ważną część kanonu polskiej literatury dramatycznej. Co więcej, dramat ten począwszy od prapremiery w 1901 roku nieustannie ożywia repertuar wszystkich polskich scen.

Opowiadanie Romana Brandstaettera stanowi znakomite uzupełnienie lektury „Wesela”. Jak wiemy zasłyszana przez niego w dalekiej Jerozolimie opowieść o Hirszu Singerze, prototypie postaci Żyda w „Weselu”, była inspiracją do napisania wzruszającego opowiadania. Najpierw sceniczny urok tej opowieści dostrzegli aktorzy Teatru Starego w Krakowie /Tadeusz Malak i Jerzy Nowak/ To legendarne już dziś przedstawienie zyskało uznanie zarówno krytyki jak i publiczności. W kolejnych latach przez polskie teatry przepłynęła fala inscenizacji tego utworu. Wszystkie udane i dobrze przyjęte przez publiczność.

 

Scena „RODE” sięga po ten utwór w momencie wyjątkowym. Przecież nie tak dawno obchodziliśmy Rok Wyspiańskiego, setną rocznicę śmierci autora „Wesela”. Chcemy poprzez przywołanie postaci jednego z bohaterów wesela w Bronowicach Małych jeszcze raz podkreślić wielkość Jubilata i jego wybitną rolę w dziejach polskiej dramaturgii.

 

No dobrze, może ktoś powiedzieć, ale sam Żyd nie był miłośnikiem ani Wyspiańskiego, ani „Wesela”. Spróbujmy rozwiać te wątpliwości. O tym, że sztuka czerpie z życia wszyscy dobrze wiemy. Oglądając spektakl „Ja jestem Żyd z „Wesela” możemy zaobserwować coś odwrotnego. Sztuka, zwłaszcza ta wielka, może mieć wielki wpływ na życie ludzi, którzy przypadkowo stają się jej bohaterami, tak właśnie jak Hirsz Singer i jego rodzina. Dramatyczne losy Singera weryfikują, oczywiście w sensie pozytywnym, wielkość dramatu Stanisława Wyspiańskiego.
Wróćmy jeszcze na moment do prapremiery „Wesela” w teatrze Miejskim w Krakowie 16 marca 1901 r. To był wielki sukces sztuki, choć droga do samej premiery nie była usłana różami. Dyrektor Kotarbiński przyjął tekst bez entuzjazmu, aktorzy nudzili się, nie potrafili zrozumieć symboliczno – realistycznej poetyki dramatu.

 

W końcu nastąpiły niespodziewane rezygnacje z ról Kotarbińskiego i aktorki mającej grać rolę Panny Młodej. Na szczęście w zespole krakowskiego teatru znalazła się Wanda Siemaszkowa. Dzięki temu mieliśmy nie tylko jej znakomitą rolę, ale także portret aktorki autorstwa zachwyconego jej grą Stanisława Wyspiańskiego. Oczywiście premiera zakończyła się wielką owacją publiczności. Ale też dała początek krakowskiemu skandalowi albowiem Wyspiański poddając krytyce różne warstwy społeczeństwa polskiego, odnalazł ich przedstawicieli wśród osób obecnych na weselu w Bronowicach. Dostało się także Singerowi, ale, jak się okazało, niesłusznie. Wyspiański przyoblekł jego sylwetkę w dramacie w szatę funkcjonującego stereotypu, do którego bronowicki karczmarz nie pasował.

 

Jest jeszcze w naszym spektaklu obecny kontekst kulturowy. Gestykulacja, zachowanie, sposób wysławiania się, zwłaszcza akcent zadziwia, a czasem śmieszy swoją odmiennością – egzotyka, która jeszcze nie tak dawno była obecna na ulicach naszych miast. To jest dodatkowa korzyść jaką widz wyniesie ze spektaklu. A przecież jest tu jeszcze i muzyka żydowska i taniec żydowski i ubiór żydowski i w końcu żydowski humor – wszystko ciekawe.
Gorąco zachęcamy miłośników teatru, by zaglądnęli do skromnej, krakowskiej kancelarii adwokackiej początku XX w. i przysłuchali się ciekawej rozmowie koncypienta Waschutza z Hirszem Singerem. Rozmowie pełnej humoru, ale też, jak to w życiu bywa, nie wolnej od dramatycznych napięć.

 

Wykonawcy:
Elwira Romańczuk / Lidia Marczyk
Mariusz Marczyk
Jerzy Miedziński

 

Dnia 18 kwietnia 2015, godz. 19.00.
Gminny Ośrodek Kultury,
ul. J. Stępkowskiego 17.
Sprzedaż biletów
w pok. nr 101 (I piętro)

Cena biletu – 30 zł

 

 

 

17 kwietnia 2015 |